Zaczęliśmy biec za stadem. Nim się obejrzałam byliśmy tuż za nim. Voluelle skoczył na dużego samca, który przewrócił się pod naciskiem ciała kolegi. Ja wskoczyłam na grzbiet lekko rannej łani biegnącej obok mnie. Biegła ostania, w tyle za stadem. Była słaba więc nie dała rady wstać. Wgryzłam się w jej szyję, zaczęła pryskać krew. Całą mordkę miałam od niej brudną. Po pewnym czasie dołączył do mnie Voluelle ze swoim jeleniem. Zaczęliśmy zajadać się swoimi zdobyczami, kiedy nagle zauważyłam, że coś poruszyło się w krzakach. Trochę się przestraszyłam, ale nie chciałam tego po sobie poznać.
<Voluelle? Co to mogło być?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz